Słuchanie opowiadania Ewy Stadtmuller „A tam tylko myszka mała” 

– Dziadziu, a poczytasz  mi bajkę o słoniu? – Ada przytaszczyła książeczkę i spojrzała na dziadka tak przymilnie, że zgodził się natychmiast.

– Nie wiem tylko, gdzie ja posiałem okulary… – mruknął zmartwiony.

– Może zostawiłeś w garażu? – podpowiedział Olek, który na wieść o czytaniu przybiegł z drugiego końca ogrodu.

– A wiesz, że to możliwe… – kiwnął głową dziadzio. – Zerknąłbyś, kochany, czy ich tam nie ma.

Olkowi nie trzeba było dwa razy tego powtarzać. Uwielbiał buszować po dziadkowym garażu pełnym tajemniczych pudeł z różnymi narzędziami, śrubkami, drucikami i setką innych „skarbów”. Oczywiście okulary leżały sobie spokojnie na stołku przy drzwiach. Wziął je zadowolony i już miał wychodzić, gdy jego uwagę przykuł dziwny odgłos dochodzący z kąta. Jakby … cichutkie piszczenie. Ostrożnie podszedł do stojącego tam kartonowego pudła i …odskoczył jak oparzony. Za pudłem coś się poruszyło. Tego było już za wiele.

– Dziadku!!! – wrzasnął Olek i przerażony popędził do ogrodu. – Tam w kącie – dyszał – …coś jest.

Nieustraszona ekipa natychmiast ruszyła do garażu. Dziadek podniósł wskazane przez Olka pudło i roześmiał się serdecznie. Wciśnięta w kąt, patrzyła na nich …mała szara myszka, dużo bardziej wystraszona niż Olek.

– A panienka czego tu szuka? – zapytał dziadzio, podkręcając wąsa. – Nie przypominam sobie, abym zapraszał na podwieczorek.

Olek chciał pogłaskać myszkę, ale smyrgnęła mu spod ręki, wypadła z garażu i tyle ją widzieli.

– Szkoda, że uciekła – zmartwiła się Ada. – Moja koleżanka z przedszkola, Dominika, ma w domu myszki, ale one mieszkają w akwarium i są łaciate.

– To była polna myszka – wyjaśnił dziadzio. – Gdy na dworze robi się zimno, myszy szukają schronienia w szopach, spichlerzach, piwnicach. Nie da się ukryć, że przy okazji częstują się wszystkim, co tam znajdą.

– A to łobuzy – uśmiechnął się Olek.

– Nie tylko one liczą na darmowy posiłek – wzruszył ramionami dziadek. – Gdybyśmy na czas nie pozbierali z grządki naszych jarzynek, to na pewno zrobiłyby to za nas sarny i zające.

– Zajączki? – zachwyciła się Ada. – Czy mogłabym je zobaczyć?

– Niestety, to dzikie stworzenia – zaczął tłumaczyć dziadzio. – Kicają, gdzie im się podoba, i wcale nie marzą o spotkaniu człowieka. Już prędzej można zobaczyć sarenki. Uwielbiają koniczynę, którą nasz sąsiad, pan Antoni, uprawia z myślą o swoich królikach.

– Ma króliczki? – pisnęła Ada.

– Z tymi króliczkami jest trochę tak, jak z myszkami twojej koleżanki – uśmiechnął się dziadzio. – Też są łaciate, mieszkają w klatce i trzeba dawać im jeść.

– Ja tam wolałbym być zającem i mieszkać w lesie, niż królikiem zamkniętym w klatce – oświadczył Olek. – Powiedz, dziadziusiu, jakie jeszcze dzikie zwierzęta tu przychodzą?

– Kilka razy obserwowałem kuropatwy, raz udało mi się zobaczyć bażanta, kiedyś przebiegła tuż obok mnie łasica – zaczął wyliczać dziadzio.

– A ja widziałam takie białe motylki i krecika – przypomniała sobie Ada.

– Ten motylek nazywa się bielinek kapustnik. Jak się łatwo domyślić, ulubionym przysmakiem jego gąsienic są właśnie liście kapusty – westchnął dziadzio. – Co do krecika … także wolałbym nie mieć go za sąsiada. Widzieliście te paskudne kopce na samym środku mojego pięknie przystrzyżonego trawnika?

– Obiad !!! – dobiegł z oddali głos babci.

– No i nie poczytaliśmy o słoniu … – załamał ręce dziadek.

– Nie szkodzi – uśmiechnęła się Ada. – Wolę oglądać żywe zwierzątka, nawet jeśli są trochę mniejsze od słonia.

 

Rozmowa na podstawie opowiadania:

– Dlaczego Olek się przestraszył?

– Skąd się wzięła polna myszka w garażu dziadka?

– Jakie zwierzęta mieszkają w gospodarstwie i w jego pobliżu – na polu, łące, w lesie? Wyklaskaj nazwy tych zwierząt, np. mysz-ka, za-jąc, kret, mo-ty-lek, ba-żant, ku-ro-pat-wa itp.

 

Ilustracja ruchowa wiersza B. Formy „Spotkanie z sąsiadem”

Dzieci:

Lisek w lesie mieszka,                               miarowo klaszczą

Sąsiadów wielu ma.                                  tupią nogami

Sarny, dziki, wilki,                                      obracają się wokół siebie

On wszystkich dobrze zna.                      miarowo klaszczą

Na polu mieszka myszka,                         biegną w miejscu drobnymi kroczkami

Sąsiadką jest chomika,                             tworzą parę z mamą, tatą, rodzeństwem

Gdy z norki swej wychodzi,                      zamieniają się miejscami w parach

To często go spotyka.                               podają sobie prawe ręce, witają się

Sąsiadów mamy wielu,                             maszerują w różnych kierunkach

Przechodzą obok nas,                              maszerują

Sąsiadem w domu i w przedszkolu        podają ręce w parze z mamą, tatą, rodzeństwem

Jest przecież każdy z nas.                         maszerują w kółeczko trzymając się za ręce

 

 

Zabawy matematyczne „Liczymy z myszkami”

Z szarego papieru (lub białego) wycinamy koła. Składamy je na pół – to będą myszki, ale musimy jeszcze dorysować oczy, nosek i dokleić ogonek.

Z żółtego papieru wycinamy trójkąty – to będzie serek.

  • Układamy w jednym miejscu myszki obok układamy serki. Pytamy dziecka czego jest więcej, czego jest mniej (szacowanie na oko)
  • Sprawdzamy czy wystarczy serków dla każdej myszki: kładziemy myszki w rządek i do każdej dokładamy serek (sprawdzenie szacowania)
  • Liczymy wszystkie myszki, a potem wszystkie serki
  • Układamy rytmy, np.:

myszka – serek – myszka – serek – myszka …,

myszka – myszka – serek – myszka – myszka – serek …. kontynuuje dziecko

  • „Gdzie jest myszka” – kładziemy myszkę np. do pudełka, na pudełko, za pudełko, pod pudełko, itp.

Za każdym razem pytamy dziecko : Gdzie jest myszka?

Dziecko mówi: Myszka jest w pudełku, na pudełku, itd.